Ruiny w Mirowie i zamek w Bobolicach
Niewielkie wzniesienia nie powodują większych trudności w poruszaniu się po Wyżnie Krakowsko-Częstochowskiej. A przekraczające granice naszej wyobraźni formy skalne i górujące nad nimi ruiny starych zamków powodują, że te niewysokie wzniesienia są cholernie atrakcyjne. Nasz weekendowy wyjazd zaczynamy od Mirowa i Bobolic!
Data: 3 lipiec 2010 rok
Czas: -
Uczestnicy: Dorota, Lowell
Suma podejść: 139 metry
Suma zejść: 130 metry
Wysokość minimalna: 344 m
Wysokość maksymalna: 386 m
Mirów i Bobolice Mapa
Ruiny zamku w Mirowie
Rano wyruszamy naszym niebieskim samochodzikiem w stronę Myszkowa. Tutaj kierujemy się w stronę naszych pierwszych ruin w Mirowie. Osobiście nie miałem okazji obejrzeć wcześniej na żywo tego miejsca, ale zdjęcia i relacje innych nakręciły mnie maksymalnie ;) Tym razem Dorota była moim przewodnikiem! Docieramy do Mirowa, ruiny wraz z ich otoczeniem nie zawodzą moich wyobrażeń. Już z parkingu prezentują się okazale. Aparat w dłoń i obchodzimy dawny zamek dookoła. Niestety z przyczyn trwających wewnątrz prac konserwacyjnych nie ma możliwości wejścia do środka. Zamek z każdej strony prezentuje się okazale, dlatego sesja zdjęciowa trochę trwała!
Ten malutki zamek jest jednym z najstarszych zamków na szlaku Orlich Gniazd. Został wybudowany w pięknej okolicy tzw. Skał Mirowskich, dobrze znanych amatorom górskich wspinaczek i grotołazom. Jak piszą na stronie: http://zamki.res.pl/mirow.htm "Posiada on charakterystyczny strzelisty i surowy gotycki kształt. Ocalała część górna zamku i fragment dolnej. Do górnej nie ma jednak dostępu ze względu na zawalenie się ścian. Do niedawna można było wejść do zachowanych komnat zamku dolnego, ale obecnie wejście jest zakratowane. Podziwiać można jednak wspaniałe kamienne mury i wieżę. W murach zachowały się gotyckie okna i otwory strzelnicze. Kiedyś wjazd prowadził od strony południowej przez niezachowany duży majdan gospodarczy. Całość otoczona był również już nie istniejącym murem obwodowym, przed którym znajdowała się fosa. Zamek nie jest obrośnięty drzewami, więc widać go już z daleka pośród malowniczych skałek. Obecnie, po przejściu w prywatne ręce jest konserwowany i można go oglądać tylko z zewnątrz".
Legenda o dwóch braciach
Okoliczne legendy mówią o dwóch braciach, niezwykle do siebie podobnych, jeden władał Mirowem, drugi Bobolicami. Żyli hucznie i bogato, w lochach łączących oba zamki mieli ukryte ogromne skarby. Strzegła ich czarownica o czerwonych oczach oraz zły duch wcielony w psa. Pewnego razu jeden z braci wrócił z wojny z piękną księżniczką. Jego brat także się w niej zakochał. Zazdrosny brat, który ją przywiózł, zamknął ją w lochu i kazał strzec czarownicy. Drugi brat chciał pocieszyć księżniczkę więc gdy czarownica odleciała na miotle na Łysą Górę, przyszedł ją odwiedzić. Zazdrosny brat usłyszał warczenie psa i zszedł do lochów. Gdy zobaczył obejmującą się parę jednym cięciem miecza zabił swego brata. Niedługo potem gdy trunkiem zagłuszał wyrzuty sumienia rozszalała się straszna burza i raziła go piorunem. Księżniczka wciąż podobno przebywa w lochach strzeżona przez złą czarownicę, która od czasu do czasu wychodzi na powierzchnie i straszy napotkanych ludzi.
W stronę Bobolic
Dorota w roli przewodnika pokazuje mi okoliczne ścianki wspinaczkowe, zwracając uwagę na ta jedyną, szczególną, po której miała okazję się wspinać. Podążamy w kierunku Bobolic, znajdujących się po drugiej stronie wzgórza. Wśród kosodrzewin, piasku, sosen (klimaty jak nad morzem) i dającego się odczuwać upału, mamy okazję zobaczyć ze wzgórza zamek w Bobolicach. W porównaniu do Mirowa jest on sukcesywnie odbudowywany. Co lepsze i piękniejsze? Ruiny w Mirowie czy odbudowany zamek w Bobolicach?
Ja wole ruiny i ich tajemniczy klimat. Nie mniej Bobolice zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Zamek jest bardzo ładny, gdy zostanie zrekonstruowany w całości będzie źródłem dobrego biznesu - poniżej już znajduje się karczma. Tak więc całkiem inny klimat niż w Mirowie. Dla każdego coś miłego....
Historia zamku w Bobolicach
Królewski Zamek w Bobolicach został zbudowany przez Kazimierza Wielkiego w drugiej połowie XIV wieku, najprawdopodobniej ok. 1350-1352 roku. Należał do systemu obronnego warowni królewskich broniących zachodniej granicy państwa od strony Śląska, nazywanych Orlimi Gniazdami.
Konstrukcja Zamku opierała się na wysokiej skale, ponad którą wznosiła się okrągła wieża. Ten doskonały punkt obserwacyjny umożliwiał kontakt z rycerzami na bliźniaczym Zamku w Mirowie.
Lata świetności tego zamku trwały do roku 1657, w którym to został on mocno zniszczony przez Szwedów. Po wojnach szwedzkich Zamek zaczął popadać w ruinę.
Może wspomnę o osobach, które rekonstruują zamek. Na Zamku prowadzone są obecnie, pod kierownictwem archeologa dr Stanisława Dryji i architektów: dr Waldemara Niewaldy oraz Tomasza Figlarskiego prace archeologiczne, zabezpieczające i rekonstrukcyjne mające na celu uratowanie tego pięknego zabytku. Zamek docelowo zostanie udostępniony turystom. W Zamku powstanie miejsce obsługi turystycznej, a w zrekonstruowanych wnętrzach komnaty oraz muzeum.
Ze strony konserwatora zabytków, jak i ze strony jednostek administracji państwowej, nie było do tej pory żadnej pomocy finansowej. Prace finansowane są w całości z prywatnych środków rodziny Laseckich. Zakończenie prac - ze względu na możliwość urzędniczej ingerencji - niemożliwa do przewidzenia.
Mój kometaż? Tak to w Polsce jest.... życzę powodzenie i bezproblemowego ukończenia prac!
W pobliżu Zamku, podobnie jak w Mirowie, znajdują się niesamowite formy skalne, rzeźbione przez samego Stwórcę. Magiczne miejsce! Powoli wracamy na nasz parking w Mirowie, wymieniamy się spostrzeżeniami z tych jakże różnych i jakże ciekawych miejsc.
Nocleg w Mirowie i zachód słońca przy Zamku
Na parkingu jemy przygotowaną w domu pulpę (wyjadłem prawie cały ser ;)). Była rewelacyjna, smaczku dodała jej fasolka z kukurydzą w sosie meksykańskim. Postanawiamy spędzić popołudnie nad jeziorem w okolicach Kostkowic, z pierwotną myślą, aby tam przenocować. Jednak po kąpieli stwierdzamy, że bezpieczniej będzie przenocować na parkingu w Mirowie. Tak też się stało, wracamy do Mirowa. Rozbijamy namiot , walcząc z dziwnymi, latającymi stworzeniami, które chciały nas żywcem zjeść. Na szczęście wygraliśmy tą bitwę! Przebieramy się i idziemy na wieczorną sesję z zachodem słońca w tle.
Ciekawostką jest fakt, że nasz namiot został rozbity pomiędzy dwiema grupami: pierwszą stanowiła wędrowna pielgrzymka, druga zlot samochodów marki Volvo. Noc zapowiadała się ciekawie i taka też była ;)
Jura przewodniki
Mirów i Bobolice - galeria zdjęć
Przejdź do całej galerii Mirów i Bobolice
Mirów i Bobolice - forum
Jakże dwa różne obiekty - Ruiny w Mirowie i odbudowywany zamek w Bobolicach. I odwieczne pytanie - Czy odbudowywać zamki?
Zapraszam: [url]http://www.2beinspired.pl/mirow.php[/url]
lowell79
Przejdź do forum o Mirów i Bobolice
Ciekawe Linki
Zarejestruj się w serwisie!






















